Przypomnijmy główne założenia budżetu państwa na 2025y:
Dochody mają wynieść 632,6 mld zł.
Wydatki powinny ukształtować się na poziomie 921,6 mld zł.
Deficyt ma wynieść 289 mld zł.
Uwaga! Obsługa długu dziś to 100 mld. zł rocznie. Wzrośnie do 150?
A co z procedurą nadmiernego deficytu?
PKB wzrośnie o 3,9%.
Najwięksi budżetożercy, to:
-Ochrona zdrowia, 222 mld zł; wzrost o 16%.
-Obrona Narodowa 124 mld zł, z funduszem celowym to 186 mld zł.
-800+, 13ki, 14ki, 94 mld zł.
Zaznaczmy, że deficyt to tyle, ile wynosiły całe wydatki budżetu w 2011-ym. Dziura w tym roku ma wynieść ok. 150 mld. zł. Wzrost zatem jest niemal dwukrotny.
Skąd to się bierze? To głównie zbrojenia i zabezpieczenia zdrowotne i socjalne, ale też ściągnięcie wydatków pozabudżetowych pod kontrolę Sejmu.
Pozostaje pytanie: kto za to zapłaci?
Obce fabryki nie płacą w Polsce podatków. Sieci handlowe też nie. ..może prócz tych największych, zagranicznych. Rolnicy też nie płacą realnych podatków i składek.
Zostaje polski biznes.
Wzrost 3,9% jest zbyt mały, by zrównoważyć koszty. Potrzeba by ze 20%, ale to sfera bajek z mchu i paproci.
Każdy pracujący i płacący podatki Polak powinien dostarczyć do budżetu niemal 70.000zł by bilans się zrównoważył.
Dlaczego o tym piszę? Otóż jedziemy 300km/h, przed nami ściana. ..I właśnie wysiadły hamulce.
To gotowy scenariusz na Grecję i Wenezuelę. Dług Gierka, dziura Bauca czy Rów Mariański, to pikuś przy tym, co czeka nas w przyszłym roku.
Masz tego świadomość?
Jak (nie pytam CZY?) objawi się katastrofa polskiej gospodarki już od przyszłego roku?
Można jakoś temu zaradzić?
Jak się ratować? Jak zabezpieczyć?